Recenzja

"Dorota was urządzi na Święta" - recenzja

Trochę z bólem serca, przeglądając książkę pytając siebie - Dlaczego? 

 

 

Która Krafciarka nie słyszała o Pani Dorocie, która niejednego pięknie urządziła odmieniając mu wnętrze? Jeżeli jednak jakimś cudem nie słyszałyście o Pani Dorocie, to po krótce wyjaśniam. W popularnym programie TV "Dorota was urządzi", bardzo uśmiechnięta prowadząca, z ogromnym zapałem kreatywności odmienia wnętrza mieszkań, kuchni, a poprzez te zmiany, również życia uczestników. Dlatego kiedy tylko dowiedziałam się o tej książce, od razu postanowiłam ją zamówić - praktycznie na ślepo. Ufałam, że tak fajna, kreatywna postać, stworzyła książkę, po którą będę co roku sięgała przed Świętami, żeby się zainspirować i nastroić na Święta. Dodatkowo okładka strasznie mi się spodobała - miała prawdziwego ducha Świąt plus oczywiście postać Pani Doroty, która od razu zarażała swoim uśmiechem. I o tyle o ile miałam uśmiech trzymając książkę w rękach, podziwiając okładkę o tyle wertując kolejne strony mój uśmiech przeszedł w kreskę po czym wygiął się kącikami do dołu. Tak naprawdę miałam ogromny problem jak ocenić tą książkę. Z jednej strony to pierwsza książka autorki, a ja oczekiwałam może zbyt wiele i trzeba przymknąć oko na niedociągnięcia. Później stwierdziłam, że chyba najważniejsze jest jednak prawdziwe wrażenie jakie na mnie wywarła i taka też jest ta recenzja.

 

Na pewno ogromnym atutem tej książki jest przekaz osobisty autorki do każdej zabieganej gospodyni jak przeżyć Święta i nie zwariować. Wplecione w treść anegdoty z życia autorki, niewątpliwie ubarwiają całość i wywołują uśmiech, dzięki czemu przyjemnie się czyta tą książkę z kubkiem ciepłej kawy lub czekolady w garści. Bardzo przydatny jest również kalendarz prac, dzięki któremu przygotowania świąteczne, łatwiej będzie ogarnąć. W książce znajdziemy inspiracje na dekoracje świąteczne, szybkie prezenty po choinkę, pakowanie prezentów czy urządzenie własnego śledzika świątecznego. Znajdziemy również ulubione przepisy autorki, plus oczywiście pomysły "Zrób to sam" (DIY) na Święta. W książce możemy podejrzeć zdjęcia z imprezy śledzika świątecznego oraz wnętrza jej domu na Święta, które wyglądają ślicznie. Cała książka jest rodzajem inspiracji, który motywuje do działania na Święta. 

 

 

 

Co mi wypoziomowało uśmiech czyli Co mi się w książce nie spodobało

Oceniając książkę po okładce, środek był prawdziwym zaskoczeniem, niestety negatywnym ... Pierwsze zaskoczenie to papier na którym została wydana książka. Chodzi o to niestety jak krzywdząco wpłynęło to na zdjęcia obrazujące tutoriale, przepisy itp. Jakość wydaje się być słaba, zwłaszcza przy zdjęciach tutoriali na czarnym tle, zlewają się jakby w jedną masę. Po czym trafiam na zdjęcia przepięknych inspiracji, które są bardzo kolorowe i wyglądają na tym papierze ładnie. Okazało się po przeczytaniu stopki redakcyjnej, iż te kolorowe piękne zdjęcia pochodzą .... z bibliotek zdjęciowych z internetu a dokładniej z shutterstocka. Czyli mamy w książce dobrej jakości zdjęcia z internetu, dobrej jakości zdjęcia ze śledzika oraz z domu autorki oraz słabej jakości zdjęcia do tutoriali - przeważnie na czarnym tle (... dlaczego  .... ?)

 

 

I o tyle o ile różne publikacje posiłkują się takimi zdjęciami z banków zdjęć, aby ubarwić artykuły fotografią, tak w tym wypadku mamy pół książki zapełnionej zdjęciami z internetu na całe strony. Pierwsze dobre wrażenie umarło. Zdążyłam się chyba za mocno przyzwyczaić do tego, że książki np. blogerów jak "TwojeDIY", czy też recenzowana "Cukiernia kosmetyczna" składa się wyłącznie ze zdjęć robionych przez same autorki lub chociaż, tak jak w wypadku "TajnikiDIY" na zlecenie autorki jest wykonana sesja zdjęciowa do całości materiału książki. Wszystko po to, aby książka stała się unikalnym tworem, pełnym autentyczności oraz widocznej włożonej ciężkiej pracy autora. Pisząc o ulubionym "Serniku mojej mamy" autorka ilustruje opis zdjęciem z internetu ...  (... dlaczego ...). Patrząc przez ten pryzmat na opis jak wykonać ocieplacz do kubka, czyli widzę opis autorki oraz zdjęcie wykonanego ocieplacza na zdjęciu z internetu .... (... dlaczego ...) 

Kolejna kwestia to rozdział o pakowaniu prezentów. W stopce książki czytamy, iż są to zdjęcia z archiwum zdjęć autorki. Po jakości tych zdjęć mam nadzieję, że nie było to archiwum galerii zdjęć z telefonu (...dlaczego....)

Dlaczego tak zwracam uwagę na te zdjęcia? Przede wszystkim dlatego, że 80% zdjęć jest na całą stronę. Czyli stanowią obraz do opisu, dosyć rzucający się w oczy. Chciałabym moć powiedzieć, ależ piękne, zrobię tak samo, albo ale super ten sernik wygląda - muszę zrobić taki sam, ale ....

 

 

 

Podsumowując

Zabrakło tego czegoś. Mam wrażenie jakby ta książa została wydana na szybko, bo Święta za pasem. Tymczasem książka do najtańszych nie należy. Nie zachwyca i klimat Świąt z okładki szlag trafia, kiedy oglądam zdjęcia z internetu w książce. Tak sympatyczna postać jaką jest autorka nie musiała moim zdaniem chwytać się "gotowców", mogła dodać więcej treści od siebie - własnej autentyczności i na pewno byłoby miło poczytać taką książkę, pełną ciepłych historii, wspomnień. Na pewno te fotograficzne niedociągnięcia nie zniechęcą prawdziwych sympatyków autorki, ja na pewno w te Święta wykorzystam jeden z pomysłów na pakowanie w "misia". Polecam dla ciekawskich ze względu na treść, która tutaj robi najlepszą robotę w książce. 

 

Dodaj komentarz